Powrót do strony głównej

Powrót do strony nekrologów

 

 

 

Wspomnienie o mojej żonie Jadzi Węgrzeckiej
czyli moje LOVE STORY

Już nie cierpi… Patrzy na mnie z okna Domu Ojca…

Jej fotografie w obu pokojach i kuchni jakby przemawiają do mnie. Ten przenikliwy wzrok i subtelny uśmiech daje mi odczucie, że jest tu ze mną. Lubiła, gdy świeca się pali, więc zapalam ją przed portretem, który stał na trumnie i rozmawiam z nią. Ciężko mi. Łzy cisną się do oczu. Teraz ja cierpię z powodu Jej odejścia. Przeżyliśmy prawie 40 lat (do jubileuszu zabrakło 11 dni). Nasze życie małżeńskie nie było łatwe. W 6 roku naszego małżeństwa przeżyłem ciężką chorobę i operację tętniaka mózgowego ale dzięki głębokiej wierze i modlitwie mojej kochanej żony doszedłem do pełni zdrowia. Gdy zapytała Pana profesora przed moją operacją jakie mam szanse na przeżycie usłyszała; ..Niech się Pani modli …! I wymodliła mi tę wielką łaskę zdrowia.

Wychowaliśmy troje dzieci z których jesteśmy dumni, za które modliliśmy się nieustannie, aby szli przez życie drogą wiary. Kiedy powstała parafia w naszej dzielnicy, zawiązały się kręgi Domowego Kościoła i trwają aż do tej pory. Nasze życie małżeńskie było ściśle związane z Ruchem DK przez 29 lat. Przeżyliśmy wspólnie 6 oaz jako uczestnicy oraz mnóstwo ORAR-ów i rekolekcji tematycznych. Prowadziliśmy rekolekcje oazowe i udzielaliśmy się w Ruchu pełniąc róże posługi. Dzięki głębokiej wierze i formacji duchowej moja Żona dzielnie znosiła cierpienie i ofiarowała je za innych. W naszym  życiu małżeńskim nie było tzw. cichych dni, chociaż były nieporozumienia dochodziliśmy do kompromisu. Codzienna modlitwa małżeńska,  czytanie Biblii i życie sakramentalne jednoczyły nasze małżeństwo i umacniały wzajemną miłość. W czasie bolesnego cierpienia moja Kochana Żona mówiła o swojej ostatniej woli jak również powtarzała mi: Kocham Cię. I ja też jej nawet teraz mówię patrząc na zdjęcie: Kocham Cię, jesteś w moim sercu. Pozostała w pamięci dla wielu ludzi jako Boża niewiasta.

Mirosław Węgrzecki
Starachowice

p. s.

Choroba mojej żony zaczęła się w końcu lipca 2012 rozpoznanie: nowotwór złośliwy trzonu trzustki (nieoperacyjny). Zmarła 11.04.2013 roku.

 

Powrót do strony głównej

Powrót do strony nekrologów