Powrót

Franciszek Blachnicki (ur. 24 marca 1921 w Rybniku, zm. 27 lutego 1987 w Carlsbergu w Niemczech)
Urodził się w wielodzietnej rodzinie Józefa Blachnickiego i Marii z domu Müller. Ojciec był pielęgniarzem. Do szkoły podstawowej uczęszczał w Orzeszu, a potem w Tarnowskich Górach, gdzie przeprowadziła się rodzina Blachnickich. Tam uczęszczał do Gimnazjum im. Staszica i w tym czasie aktywnie uczestniczył w harcerstwie.
W 1938 r. zdał maturę i uzyskał świadectwo dojrzałości. Chciał pracować w dyplomacji i dlatego we wrześniu rozpoczął służbę wojskową na Dywizyjnym Kursie Podchorążych Rezerwy w Katowicach.

W kampanii wrześniowej 1939 roku uczestniczył aż do kapitulacji; dostał się do niewoli, z której zbiegł. Po powrocie do Tarnowskich Gór rozpoczął działalność konspiracyjną jako komendant oddziału w tym mieście. 27 kwietnia 1940 r. ujęty przez gestapo w Zawichoście i aresztowany, został wywieziony do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Przebywał tam, z nr 1201, przez 14 miesięcy, z tego przez 9 miesięcy w karnej kompanii, w bloku 13 oraz przez prawie miesiąc w bunkrze. We wrześniu 1941 r. przewieziony do więzienia śledczego w Zabrzu, potem w Katowicach. 30 marca 1942 r. zapadł wyrok skazujący go na karę śmierci przez zgilotynowanie za działalność konspiracyjną przeciw Trzeciej Rzeszy. Oczekując w katowickim więzieniu na wykonanie wyroku Blachnicki 17 czerwca przeżył swoje nawrócenie.

Co było przedtem? Czas niewiary. Ks. Blachnicki stracił wiarę mając 16 lat. I był konsekwentny w określaniu się jako niewierzący. Nie przyjął bierzmowania, gdy przyjmowała ten sakrament jego klasa. Nie przyjmował sakramentów. Tej postawy nie zmieniło nawet skazanie na śmierć przez niemiecki sąd za działalność patriotyczną. Franciszek Blachnicki od marca 1942 roku przebywał w celi śmierci i nie korzystał z możliwości spowiedzi. Było mu obojętne, co się z nim stanie po śmierci. Uważał, że nie ma piekła.
Co stało się 17 VI 1942 r.? „Wiara jako nowa, nadprzyrodzona rzeczywistość została mi wlana w jednym momencie w owym pamiętnym dniu – jako zupełnie nowe, nie ludzką mocą zapalone światło, które świeci nawet wtedy, gdy nie pada jeszcze na żaden przedmiot i trwa cicho, nieporuszenie jak gwiazda, świecąc w ciemnościach i sama będąc ciemnością”. Tak pisał ks. Blachnicki w swoim testamencie. Ten dzień ks. Blachnicki nazywał „największym dniem życia”, „dniem narodzin”.
A co było potem? Ks. Blachnicki pisał: „Ta rzeczywistość wiary – od tamtej chwili, bez przerwy przez 44 lata, określa całą dynamikę mego życia i jest we mnie «źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu». Jego życie zostało poddane otrzymanemu światłu i było nieustannym chodzeniem w tym świetle.” (Krzysztof Jankowiak – Ks. Franciszek Blachnicki)

Wydarzenie to potem wspominał jako najważniejsze w swoim życiu.14 sierpnia 1942, po prawie 5 miesiącach które spędził w celi śmierci, został ułaskawiony i karę śmierci zamieniono mu na 10 lat ciężkiego więzienia po zakończeniu wojny. Do czasu zakończenia wojny miał przebywać w obozach pracy. Przez następne lata, aż do 17 kwietnia 1945 roku, kiedy został uwolniony przez armię amerykańską przebywał w hitlerowskich obozach i więzieniach w Raciborzu, Rawiczu, Börgermoor, Zwickau i Lengenfeld (KL Flössenburg).
Po zakończeniu II wojny światowej, 20 lipca 1945 wrócił do Tarnowskich Gór i 6 sierpnia wstąpił do Śląskiego Seminarium Duchownego w Krakowie i 25 czerwca 1950 roku otrzymał święcenia kapłańskie.

Jako wikary pracował w parafiach w Tychach, a następnie w Łaziskach Górnych, Rydułtowach, Cieszynie i Bieruniu Starym. Po raz pierwszy w roku 1954 odbyły się rekolekcje Oazy Dzieci Bożych.

Najpierw były rekolekcje dla ministrantów zlecone przez kurię w pierwszym roku kapłaństwa. No cóż, normalna sprawa, że kuria zleca księdzu przeprowadzenie rekolekcji dla ministrantów. Nie do końca jednak normalne jest to, że ksiądz odchodzi od odwiecznego schematu rekolekcji – nie z lenistwa ani dla własnej fantazji, ale po starannym przemyśleniu, w jaki sposób najlepiej przeprowadzić rekolekcje dla chłopców w tym właśnie wieku. Te pierwsze rekolekcje, które odbyły się latem 1951 r. były więc inne, nietypowe – ks. Blachnicki skorzystał z przedwojennych doświadczeń harcerskich. Nie były to jeszcze rekolekcje oazowe, jednak ks. Franciszek uznał je za początek kształtowania tego, co później nazwał „metodą oazy”. Rekolekcje w następnym roku były rozwinięciem tych doświadczeń. Wtedy pierwszy raz w nauczaniu ks. Blachnickiego pojawiło się pojęcie oazy, choć ciągle nie można mówić o rekolekcjach oazowych”.(Krzysztof Jankowiak – Ks. Franciszek Blachnicki)

W latach 1954-1956, w okresie wysiedlenia biskupów śląskich uczestniczył w pracach tajnej Kurii w Katowicach.

Kuria zarządzana przez narzuconego wikariusza kapitulnego nie miała oczywiście żadnych zleceń wobec niepokornego księdza, mogło więc się wydawać, że sprawa rekolekcji została – przynajmniej na razie – zamknięta.
A jednak nie. W 1954 r. ks. Blachnicki organizuje pierwszą oazę. Są to po prostu rekolekcje dla ministrantów z jego ówczesnej parafii. Gdy po latach, w podręczniku Oazy Dzieci Bożych, opisuje te doświadczenia, wszystko wydaje się jednym logicznym ciągiem – od 1951 do 1954 r. Nie sposób się domyśleć, że tak naprawdę były to zupełnie inne okoliczności, inna organizacja i ów logiczny ciąg powstał tylko dzięki konsekwencji i determinacji ks. Franciszka. Rok 1955 to kolejna oaza – uczestniczą w niej ministranci nie tylko z aktualnej ale również z poprzednich parafii. W 1956 roku ks. Blachnicki przebywa w Niepokalanowie, poza diecezją. Zajmuje się zupełnie innymi sprawami, wydawałoby się, że nie będzie czasu ani możliwości na oazy. A jednak odbywa się Oaza Dzieci Bożych.” (Krzysztof Jankowiak – Ks. Franciszek Blachnicki)

W październiku 1956 r. uczestniczył w organizowaniu powrotu biskupów do diecezji,
a potem działał w Referacie Duszpasterskim Kurii diecezjalnej w Katowicach oraz
w redakcji tygodnika "Gość Niedzielny".

W roku 1957 zorganizował i prowadził społeczną inicjatywę przeciwalkoholową pod nazwą Krucjata Wstrzemięźliwości. W abstynencką działalność Krucjaty Wstrzemięźliwości zaangażowanych było blisko tysiąc kapłanów katolickich i ponad 100 tysięcy świeckich. Ówczesne władze nie chciały tolerować tego typu działalności i 29 sierpnia 1960 roku centrum w Katowicach zostało zlikwidowane. W odpowiedzi ks. Blachnicki napisał Memoriał w sprawie likwidacji Krucjaty Wstrzemięźliwości rozesłany do centralnych władz państwowych i kościelnych oraz mediów. W memoriale krytykował prześladowanie Kościoła katolickiego w Polsce i sugerował, że likwidując Krucjatę państwo występuje przeciwko narodowi. W marcu 1961 roku ks. Blachnicki został aresztowany pod zarzutem wydawania nielegalnych druków i "rozpowszechniania fałszywych wiadomości
o rzekomym prześladowaniu Kościoła w Polsce" i spędził w areszcie w Katowicach ponad 4 miesiące (w tym samym, w którym podczas okupacji przeżył swoje nawrócenie). Został skazany na 13 miesięcy więzienia z zawieszeniem na 3 lata.

W październiku 1961 roku ks. Blachnicki rozpoczął studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W latach 1964-72 kontynuował na KUL-u pracę dydaktyczno-naukową publikując ok. 100 prac naukowych i popularnych. Z uczelni odszedł po niezatwierdzeniu przez władze jego rozprawy habilitacyjnej. Należał też do organizatorów Instytutu Teologii Pastoralnej. Lata 1964-1980 stały się dla ks. Blachnickiego okresem ożywionej działalności w ramach odnowy po II Soborze Watykańskim.

Praca naukowa w Lublinie. Znowu mogłoby się wydawać naturalną rzeczą zaprzestanie działalności rekolekcyjnej – pracownicy naukowi mają przecież inne obowiązki i zainteresowania. Ks. Blachnicki jednak pracę licencjacką poświęca „Metodzie przeżyciowo wychowawczej dziecięcych rekolekcji zamkniętych” i wkrótce po jej obronie wznawia prowadzenie oaz – w 1963 r. prowadzi pierwszą oazę dla dziewcząt w wieku szkoły średniej. Odtąd oazy odbywają się co roku ogarniając coraz większą ilość osób i obejmując kolejne grupy wiekowo-stanowe (Krzysztof Jankowiak – Ks. Franciszek Blachnicki) .

W roku 1967 ks. Franciszek Blachnicki został Krajowym Duszpasterzem Służby Liturgicznej i w tym czasie stworzył własną koncepcję służby liturgicznej. Od roku 1963 zaczął działać tzw. ruch oazowy, z którego z czasem rozwinął się Ruch Światło-Życie. Była to metoda 15-dniowych rekolekcji dla różnych grup młodzieży, dorosłych i całych rodzin.

Ogłoszenie stanu wojennego w Polsce zastało ks. Franciszka Blachnickiego w Rzymie. Nie mógł wrócić do Polski, gdyż był poszukiwany listem gończym, a śledztwo z tego okresu formalnie zakończono dopiero w roku 1992. Od 1982 roku zamieszkał w ośrodku polskim Marianum w Carlsbergu w RFN. Powstało Międzynarodowe Centrum Ewangelizacji Światło-Życie, w którym działał. W czerwcu 1982 r. założył Chrześcijańską Służbę Wyzwolenia Narodów ? dla narodów Europy Wschodniej walczących o wyzwolenie z totalitaryzmu.

Zmarł nagle w Carlsbergu 27 lutego 1987 r. Jego zagadkowa śmierć budzi wiele wątpliwości. Wyniki śledztwa prowadzonego przez IPN w latach 2001-2005 pokazały, że ks. Blachnicki był inwigilowany przez SB za pośrednictwem jego najbliższych współpracowników, i że zmarł na skutek otrucia. 9 grudnia 1995 rozpoczął się proces beatyfikacyjny Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, 1 kwietnia 2000 r. jego szczątki zostały przeniesione do Krościenka i złożone w kościele pw. Dobrego Pasterza w jego dolnej kaplicy.  Pośmiertnie został odznaczony 17 lutego 1994 roku Krzyżem Komandorskim Orderu Polonia Restituta, a 5 maja 1995 roku Krzyżem Oświęcimskim.

Ks. Blachnicki w swoim życiu kapłańskim kilka razy zaczynał od nowa – podejmował zupełnie inne zadania, w całkowicie odmiennych warunkach. Nie jest to nic nadzwyczajnego – księża bywają przerzucani do całkiem innych obowiązków. Nie było jednak normalne ani typowe to, że mimo tych całkowicie odmiennych zadań ks. Blachnicki konsekwentnie w każdym nowym miejscu kontynuował swoją dotychczasową pracę rekolekcyjną. To wszystko po iluś latach doprowadziło do powstania Ruchu Światło-Życie obejmującego dziesiątki tysięcy osób.

Jak wyglądało chodzenie za światłem w życiu ks. Blachnickiego? Pewnie można tu pisać o różnych rzeczach. Jeśli ja miałbym wskazać, co mnie najbardziej pociąga w postaci ks. Blachnickiego, wskazałbym na dwie rzeczy: kontemplację i konsekwencję.
Kontemplacja. Ci, którzy życie ks. Blachnickiego obserwowali z daleka, byli zaskoczeni, gdy zaczęto publikować jego dzienniki. Zaskoczyła ich zawarta w nich wielka głębia życia duchowego. Nie zaskoczyła ona jego bliskich współpracowników, którzy widzieli ks. Blachnickiego spędzającego całe godziny na modlitwie, zawsze – niezależnie od zmęczenia czy obowiązków czekających następnego dnia. Ten człowiek wszystko robił z Bogiem, wszystko przemadlał. Z natury energiczny i prący do wielkich czynów, przepoił te swoje naturalne cechy wielką modlitwą, zapatrzeniem się w Bogu, zasłuchaniem się w Jego Słowo, kontemplacją Jego liturgii. Potrafił troszczyć się o każdy najmniejszy szczegół liturgii, dbać, by wszystko było jak najpiękniej, jak najlepiej. Wskazywał na ogromne znaczenie Słowa Bożego, nad którym kazał się pochylać podczas każdego spotkania grup oazowych.
Konsekwencję można zobaczyć, gdy prześledzi się koleje życia ks. Blachnickiego. Był najpierw wikariuszem. Często zmieniał parafie, co było skutkiem sporu z narzuconym przez władze komunistyczne wikariuszem biskupim (biskupi katowiccy zostali usunięci z diecezji). Wskutek tego sporu przez rok był poza diecezją – w Niepokalanowie. Po powrocie biskupów w 1956 roku pracował w kurii. Zorganizował wtedy Krucjatę Wstrzemięźliwości – wielki ruch trzeźwościowy, obejmujący swym zasięgiem cały kraj.”(Krzysztof Jankowiak – Ks. Franciszek Blachnicki)
.

Źródło: www.zaufaj.com; www.wiara.pl

Powrót